Sposoby na zdrową paszczę

News


Choroby zębów oraz dziąseł to atrakcje, którymi matka natura nęka po równo koty, psy i ludzi. W takim samym stopniu, w jakim dbamy o higienę własnej paszczy, powinniśmy więc zatroszczyć się o pyszczki naszych czworonożnych przyjaciół. Podstawową kwestią jest tutaj oczywiście odpowiednia higiena, ale na tym nie możemy niestety poprzestać. O czym zatem powinniśmy jeszcze wiedzieć?


1. Zgubne skutki zaniedbań
Pomimo, iż nasi bracia mniejsi nie zajadają się słodyczami (nie mają szans, bo my, ludzie, wszystko zjadamy; oczywiście dla ich dobra), często ich zębom szkodzą resztki pożywienia, jakie mogą utknąć w rozmaitych zakamarkach psiej czy kociej paszczki. Tam, gdzie dojdzie do nagromadzenia resztek pokarmowych, namnażają się również bakterie, a stąd już tylko mały kroczek do utworzenia płytki nazębnej. Płytka, pod wpływem substancji zawartych w ślinie, twardnieje na kamień, przez co pokryte nią zęby przybierają mała wyjściową brunatną barwę. Zmiana koloru to jednak nie wszystko, bowiem bynajmniej nie o efekty estetyczne nam chodzi. W miejscach, gdzie gromadzą się grubsze złogi kamienia (czyli najczęściej w okolicy ślinianek), kamień może osiągnąć nawet kilka mm grubości, a taka warstwa, zlokalizowana u nasady zęba, niechybnie prowadzi do stanów zapalnych dziąseł. Przewlekły stan zapalny generuje zaś jeszcze mniej przyjemną dolegliwość – paradontozę.
Ta ostatnie objawia się krwawieniem i bolesnymi nadżerkami, skutkiem czego nasz przyjaciel traci apetyt, a co za tym idzie – wigor i chęć do zabawy, a nawet życia. Poza tym, chore dziąsła, jako ogniska stanu zapalnego, mogą prowadzić do wtórnych zakażeń w innych częściach organizmu, atakując nerki, wątrobę czy nawet serce.
Niestety, usuwanie kamienia u psów czy kotów jest na tyle długotrwale i nieprzyjemne dla zwierzaka, że musi odbywać się pod narkozą. Wnioski nasuwają się same – znacznie lepiej, prościej i taniej jest nie dopuścić do stanu „zakamienienia” naszego futrzaka, niż potem z takim stanem walczyć.

2. Profilaktyka i magia rytuałów
Profilaktyka to słówko mało lubiane – oznacza bowiem pewien wysiłek (w dodatku podejmowany regularnie), a skoro nic złego się nie dzieje, wysiłek ten wydaje się trochę bez sensu, więc... łatwo się poddajemy. I co wtedy? Patrz punkt wyżej.
Najprostszym, ale też najbardziej uciążliwym sposobem na uniknięcie odkładania się kamienia na zębach jest ich szczotkowanie. Oczywiście, widok właścicieli psów albo kotów, uganiających się za nimi ze szczoteczką do zębów (zwłaszcza negocjacje z kotem mogłyby przynieść ofiary w ludziach) jest raczej żałosny, dlatego najlepiej jest zadziałać sposobem: jeśli od początku wprowadzimy taki zwyczaj, zakupimy odpowiednią szczoteczkę oraz pastę (oczywiście przeznaczoną dla zwierzaków), to nasza misja ma szansę się udać. Sekret powodzenia tkwi w tym wypadku w regularności wprowadzania rytuału mycia zębów. Jeśli nawet początki będą ciężkie, nasz przyjaciel po kilku (OK, może po kilkunastu) razach przekona się, że nic strasznego się nie dzieje, a jeśli jeszcze po takim myciu spotka go fajna nagroda (czy to pieszczoty na kolanach pana, czy długi spacer), z pewnością łatwiej przetrwa całą procedurę - a kto wie, może nawet ją polubi?

3. Rozwiązania dla opornych
Jeśli szczotkowanie zębów za żadne skarby świata nie udaje się doprowadzić do skutku, możemy sięgnąć po opcje alternatywne. Należą do nich np. specjalne preparaty w sprayu, przeznaczone do utrzymania higieny jamy ustnej zwierząt.
Dobrym rozwiązaniem (choć oczywiście nie tak dobrym, jak szczotkowanie) jest użycie specjalnych karm, wspomagających higienę psiej czy kociej paszczy. Wiele firm oferuje tego rodzaju produkty, zaś ich skuteczność opiera się o specjalne ułożenie włókien w elementach karmy oraz o wzbogacenie jej w składniki, które wiążą wapń zawarty w ślinie, dzięki czemu nie odkłada się on w postaci kamienia.
Naszymi sprzymierzeńcami są także różnej maści gryzaki – wędzone czy suszone kości, łapki, uszy i tym podobne wynalazki, które są na tyle atrakcyjne dla zwierzaka, że sam chętnie po nie sięga, a gryząc i żując, sam usuwa sobie kamień.
Takich „gum do żucia” nie należy jednak nadużywać, ponieważ jeśli są stosowane w nadmiarze, mogą doprowadzić do zaparć - z tego powodu gryzaki nie nadają się dla psów, które cierpią na schorzenia układu pokarmowego.
Na rynku dostępne są również gryzaki wykonane z produktów roślinnych, które najczęściej występują w formie patyczków lub szczoteczek. Tego typu gryzaki możemy stosować właściwie bez ograniczeń, należy jedynie upewnić się, czy w ich składzie nie ma cukru – skoro bowiem dbamy o psie zęby, to nie po to, by zafundować im próchnicę.
Psy mają więc spory zakres możliwości – znacznie uboższa jest natomiast oferta przeznaczona dla kotów. Tu najczęściej możemy wybierać pomiędzy kulkami a chrupkami, jeśli jednak nie jesteśmy do nich przekonani (tzn. bądźmy szczerzy – nie odpowiadają naszemu kotu), możemy posłużyć się domowymi sposobami. Taką metodą jest np. podanie kotu grubo pokrojonego, twardego mięsa (najlepiej wołowiny), którą będzie musiał samodzielnie pogryźć na mniejsze kawałki.

4. Plastik fantastik
Zupełnie inną kategorią produktów stanowią gryzaki dla psów i kotów wykonane z plastiku; jak można się domyślić, nie są one przeznaczone do spożycia, chociaż ich zapach sugeruje zwierzakom zupełnie coś innego. Gryzaki mogą więc być aromatyzowane zapachem czekolady albo synki (dla psów) lub kocimiętki (dla kotów). Jeśli jednak zdecydujemy się na takie właśnie gryzaki, upewnijmy się, że kupiliśmy produkt renomowanej firmy, który będzie całkowicie bezpieczny dla naszego przyjaciela (w końcu odgryzienie kawałka czegoś, co wonieje szynką, to nie to samo, co zjedzenie szynki - a skutki połknięcia plastiku mogą być opłakane).